Wielkopolskie Towarzystwo Genealogiczne GNIAZDO

Forum dyskusyjne WTG GNIAZDO
Teraz jest 23 paź 2020, 00:24

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 5 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: 12 wrz 2020, 19:07 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 20 sty 2020, 11:16
Posty: 66
Lokalizacja: Warszawa
Witajcie,

Temat tak naprawdę pasuje zarówno do działu „Potrzebuję pomocy”, ale i do „Ciekawych historii”.
Ale do rzeczy:

Długo doszukiwałem się odpowiedzi odnośnie rodziców mego przodka Ignacego Dobrogojskiego. Wydawało mi się, że odpowiedź jest jasna i potrzebowałem tylko jednego dokumentu. I, gdy z pomocą biura Origo (polecam, fachowa i świetna pomoc!), dotarłem do niego, okazało się, że...trop jest błędny, a całość nie trzyma się kupy.

Opiszę więc historię:

Ignacy Dobrogojski umiera w 1916 roku w Czerlejnku, dwa lata po śmierci swej małżonki Magdaleny z d. Tarka.
W 1915 roku żeni się z Rozalią Frąckowiak z d. Bukowską (urodzoną w Bagrowie). Wówczas, w księdze parafialnej z Czerlejna widnieje tylko nazwisko matki: Barbara Kapczyńska.
W akcie zgonu, wystawionym przez USC Kostrzyn z 1916 roku jest zapis: Sohn der unverehelichte Diensmagd Barbara Kapczynska genannt Dobrogolska, verstorben und zulatzt wohnhaft in Schroda, co znaczy: "syn niezamężnej służącej Barbary Kapczyńskiej, zwanej Dobrogolską, ostatnio zamieszkała i zmarła w Środzie". Jako miejsce jego urodzenia wskazane zostało Dembno kreis Pleschen (obecnie Dębno k. Jarocina).
W księdze chrztów z Dębna jest informacja, iż w 1837 roku urodził się Ignacy Walenty, nieślubny syn Barbary Kapczyńskiej, służącej z Bagrowa (anicilla de Bagrowo), chrzestni dziecka: Adalbertus Reszelski (paedagogus), Apollonia Kumierowska (mater familias Plebanalis).
Najstarsza mi znana wzmianka o Ignacym jako Dobrogojskim, to rok 1865, kiedy w Krerowie zawiera związek małżeński z Magdaleną Torka. Później wszystkie jego dzieci, wnuki aż do pokolenia żyjącego obecnie, używają tego nazwiska.

Nie dotarłem do aktu zgonu Barbary, ciężko zatem potwierdzić czy była faktycznie panną czy miała męża. Z kolei portale: Poznan-Project i BaSIA wskazują, że rok później w Grodziszczku został zawarty związek między Barbarą Kapczyńską panną z Chłapowa i Filipem Raburzyńskim, jednakże czy chodzi o tę samą osobę?

W Dębnie w 1837 roku jest wpis o chrzcie córki Józefa Brezy i Zofii Kapczyńskiej - Praksedy, a chrzestną jest Barbara Kapczyńska ze Środy. Z kolei świadkiem ślubu w Grodziszczku (o którym mowa wyżej) jest Piotr Kapczyński. Według Geneteki, w Środzie Wielkopolskiej w okresie 1795-1811 chrzczone były dzieci Franciszka Kapczyńskiego i Marianny, wśród nich właśnie: Domicela Zofia, Piotr i Barbara. Później jeszcze jest wzmianka o ślubie w/w Praksedy (córki Zofii) i syna Piotra, o imieniu Piotr Jr (dyspensa – drugi stopień pokrewieństwa) – zatem teoretycznie jakby to był jeden krąg rodzinny.
Obszary występowania Filipa i Barbary, to: Grodziszczko, Dominowo (par. Giecz), Kostrzyn, zaś nazwiska zapisywano jako: Raburzyńki, Rabierzyński, Rabiczyński – męża, a żony: Kapczyńska, Kopczyńska, Kawczyńska.

Według Genetyki brak informacji o zgonie Barbary Kapczyńskiej w Środzie (indeksy do 1848 oraz od 1859 roku – zatem nieznane są wpisy w tym przedziale), Za to jest wzmianka o śmierci w 1859 roku Barbary Rabiczyńskiej, 47-letniej mężatce (w Grodziszczku w 1838 roku brała ślub 27-letnia kobieta, więc...teoretycznie pasuje). Oczywiście to tylko hipoteza, bo nie zgadza się zapis "niezamężna".

Zatem skąd by wzięło się nazwisko Dobrogojski?
1) Ojciec nigdzie nie występuje, więc jest ewidentnie NN. W tamtych czasach nieślubne dzieci dostawały nazwisko matki (vide nieślubne dzieci żony Ignacego, Magdaleny, nosiły nazwisko Tarka/Torka);
2) Uznanie ojcostwa by chyba zostało gdzieś zanotowane, choćby w aktach późniejszych (małżeństwa, zgonu) byłby wymieniony – ale może się mylę?
3) Też i należy pamiętać o Kodeksie Napoleona - jak dobrze rozumiem, nie było dozwolone szukać ojca, jeśli dziecko narodziło się w wyniku cudzołóstwa bądź kazirodztwa, dopuszczalne były "nieślubne-naturalne", ale to chyba rodzice musieli zawrzeć związek małżeński (dobrze rozumiem przepisy?);
4) Spotkałem się z informacją też, że szlachcic mógł uznać dziecko i np. dać jemu nazwisko (choć nie zawsze swoje, czasem cząstkę), pieniądze na wyuczenie zawodu, ale wtedy nie przysługiwało mu prawo do spadku, dziedziczenia herbu - jednakże czy wpisywano w metryki imię takiego ojca?
4) Jeśli by wyszła za Raburzyńskiego (Rabierzyńskiego, Rabiczyńskiego - takie zapisy pojawiają się w BaSIA), to gdzie Ona Dobrogojska?
5) Adopcja? Czy to też nie zanotowano by prawdziwych danych lub adopcyjnych rodziców?
6) Ew., w grę wchodzi zmiana nazwiska, czy zatem normą było przyznawanie sobie nazwiska należącego bądź co bądź do szlachty?

Tak naprawdę z Dobrogojskimi ma tyle wspólnego, że Barbara Kapczyńska była służącą w Bagrowie (może więc u Józefa, ówczesnego posesora/dziedzica?). Czy z tego tytułu służąca by miała taki przydomek a jej syn otrzymałby takie nazwisko? Czy raczej też nie powinien być Ignacy Kapczyński genannt Dobrogojski?

Wówczas (okres 1836-1837) w Bagrowie z przedstawicieli płci męskiej mieszkali:
* Józef Dobrogojski - wdowiec po Michalinie Nieżychowskiej
* Edward Dobrogojski - syn w/w, w chwili poczęcia Ignacego miał 14 lat
* Atanazy Dobrogojski - u Dworzaczka jest wymieniany w chrzcie z 1836 roku jako młody z Bagrowa
Z kolei w 1864 roku w Środzie Wielkopolskiej umiera brat Józefa, Kazimierz - wcześniej posesor Pawłowa, Koninka i Chojnej (w akcie zgonu brak informacji o stanie cywilnym, w 1835 roku w Przysiersku ożeniony z Urszulą Jaworską). Zaś w Grzybowie żył Wiktor, bezdzietny z Anną Trąmpczyńską, zmarły w 1846 r.

Czy ktoś z Was jest w stanie odpowiedzieć o co tu mogło chodzić i czy jest sposób w dzisiejszych czasach dociec jak było naprawdę? Jak to wyglądało ówcześnie i czy istnieją na taki rozwój sytuacji stosowne dokumenty?

Przyznam szczerze, dla mnie historia jest mocno niejasna i skomplikowana, stąd chciałem zapytać specjalistów, osoby znające dzieje ówczesnej Wielkopolski i rodów tam żyjących.

_________________
Pozdrawiam,
Marek D.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 12 wrz 2020, 19:46 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lis 2006, 16:07
Posty: 3338
Tylko taka uwaga, że jeśli w akcie zgonu Ignacego, że był synem niezamężnej matki, to odnosi się to tylko do momentu jego urodzenia, a zupełnie nie sugeruje, aby niezamężną miała pozostać do końca życia.

_________________
Łukasz Bielecki

...et Marcus genuit Lucam. Lucas autem genuit Ignatium.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 12 wrz 2020, 21:19 
Offline

Dołączył(a): 18 lut 2016, 23:12
Posty: 390
A może tajemnicą poliszynela był związek wdowca Dobrogojskiego ze służącą i przez to zwano ją Dobrogojską ( i dziecko też). A może był jakiś papier o usynowieniu/ nadaniu nazwiska/ adopcji/uznaniu.
Pozdrawiam
Janusz


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 13 wrz 2020, 01:13 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 paź 2013, 14:30
Posty: 443
Spostrzeżenia indeksacyjne z parafii Oporowo do 1849 roku. Jest to opis skrótowy ponieważ z obserwacji wynika iż w różnych wiekach stosowano pewne niewielkie zmiany dotyczące zapisów w metrykach.

3) Też i należy pamiętać o Kodeksie Napoleona - jak dobrze rozumiem, nie było dozwolone szukać ojca, jeśli dziecko narodziło się w wyniku cudzołóstwa bądź kazirodztwa, dopuszczalne były "nieślubne-naturalne", ale to chyba rodzice musieli zawrzeć związek małżeński (dobrze rozumiem przepisy?);
Ojciec dziecka zrodzonego w w wyniku cudzołóstwa bądż kazirodztwa do 1858 roku nie mógł być w akcie zapisany. Natomiast od 1858 roku mógł przyznać się do dziecka, ale bez imienia matki. Zdarzają się akta kiedy widnieje samo imię ojca.
Jeżeli chodzi o uznanie nieślubnych naturalnych to mamy tutaj pewne rozgraniczenie na dzieci naturalne i prawe. Dziecku naturalnemu chociaż uznanemu nie służyły prawa dziecka prawego ( urodzonego w małżeństwie).
Rozumiem iż pomimo zapisu aktu z chrztu i uznaniu dziecka z nazwiska, nie mogło ono posługiwać się nim w przyszłości czyli podczas ślubu nadawano mu inne nazwisko. Jeżeli chodzi o dzieci urodzone przed ślubem to tylko w stanie szlacheckim od Konstytucji z 1768 roku dziecko takie prawność zyskiwało przez zawarcie ślubu rodziców, natomiast ten fakt nie dotyczył stanu mieszczańskiego oraz kmiecego.

4) Spotkałem się z informacją też, że szlachcic mógł uznać dziecko i np. dać jemu nazwisko (choć nie zawsze swoje, czasem cząstkę), pieniądze na wyuczenie zawodu, ale wtedy nie przysługiwało mu prawo do spadku, dziedziczenia herbu - jednakże czy wpisywano w metryki imię takiego ojca?
Z analizy moich indeksów zauważyłam, że dzieci uznane przez szlachecki chrzest nie mogły posługiwać się nazwiskiem w przyszłości. Otrzymywały więc na ślubie inne nazwisko. Natomiast w aktach zgonu zapisywano ich bez nazwiska lub pod nazwiskiem jakie otrzymali na ślubie. Raczej byłabym za opcją iż zapisywano to same imię matki lub jego zamiennik np. Anastazja to zapis Anna lub podobne, Elżbieta to zapis Ewa lub Helena oraz imię dziecka, które odnotowano na chrzcie, ale też z podobnymi zamiennikami. Dziecko nieślubne uznane być może otrzymywało od ojca lub matki jakieś pieniądze na wyuczenie zawodu [ przeważnie rzemieślnicy lub kmiecie] było wolne, ale nie przysługiwało mu żadne prawo do spadku, nazwiska etc.

5) Adopcja? Czy to też nie zanotowano by prawdziwych danych lub adopcyjnych rodziców?
Adopcja to skomplikowany proces zapisów metrykalnych i nie liczyłabym na „wiarygodne” odszukanie naturalnych rodziców no chyba , że dziecko ma nietypowe imię. Najpierw nastąpił wpis zgonu dziecka z nieformalnego związku na chorobę nieznaną , niedeterminowaną [ od 1 dnia – do 1 roku] następnie było oddawane do adopcji rodzinie zamieszkałej w innej miejscowości wraz z karteczką z imieniem dziecka i matki oraz z informacją czy odbył się już chrzest. Jeżeli się odbył to wtedy mamy w aktach odnotowany tylko wpis chrztu [ nie chrzest] z tym samym imieniem dziecka oraz matki, często z nowym nazwiskiem oraz innymi rodzicami chrzestnymi.
Następnie nadawano na ślubie młodzieńcowi czy pannie nowe nazwisko, a w akcie zgonu zapisywano nazwisko z chrztu.
Jeżeli dziecko miało podwójne imię było wtedy adoptowane na przemian z pierwszym lub drugim, ale jedno z tych imion mogło w przyszłości posłużyć jako nazwisko.
Bardzo to skomplikowane, pracochłonne, a jak uzyskamy jakiś wynik - to można go potraktować tylko jako przypuszczenie.

6) Ew., w grę wchodzi zmiana nazwiska, czy zatem normą było przyznawanie sobie nazwiska należącego bądź co bądź do szlachty?
Na jakiej zasadzie nadawano nowe nazwiska nie udało mi się tej kwestii rozwiązać.

Mogę tylko podpowiedzieć iż najlepiej zrobić badania DNA. W mojej rodzinie drzewo układało się idealnie wszystko pasowało co do roku, a jednak badanie wykazało mi zupełnie inne pokrewieństwa genetyczne niż w drzewie i dalej szukam innych nazwisk.
Nie jest to łatwe ze względu na wielokrotność tych samych nazwisk w różnych rejonach kraju, ale teraz szukam powiązania genowego, a im więcej badań tym większa możliwość uzyskania prawidłowego wyniku.

Pozdrawiam,
Mirosława Giera


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 13 wrz 2020, 18:24 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 20 sty 2020, 11:16
Posty: 66
Lokalizacja: Warszawa
Łukasz, Janusz, Mirosława - dziękuję za odzew!

Cytuj:
A może tajemnicą poliszynela był związek wdowca Dobrogojskiego ze służącą i przez to zwano ją Dobrogojską ( i dziecko też). A może był jakiś papier o usynowieniu/ nadaniu nazwiska/ adopcji/uznaniu.


Co do papierów - właśnie sam szukam i stąd spytałem czy gdzieś można natrafić na takie dokumenty :) . Jak już istniały USC, to tam notowano tego typu zdarzenia, a wcześniej - w księgach kościelnych? Powiem szczerze, nie spotkałem się z czymś takim, a jeśli są - to bardzo rzadko. Przynajmniej ani w Dębnie, ani w Bagrowie tego nie ma (oczywiście, wiedzę opieram na tych dokumentach, które są na SzWA). Zastanawiam się nad Królewskim Sądem Obwodowym w Środzie, niby coś takiego jest w APP Poznań, i były sprawy opiekuńcze, jednakże czy tam znalazłbym odpowiedź?
Co do pierwszego pytania - hmm, nie odpowiem na to. :)

@ Mirosława:

Z tego, co Pani opisała, nie bardzo mi pasuje to do tej konkretnej sytuacji.
Ogólnie postawiłem takie pytania z takiej zbieżności: nieślubne dziecko, którego matka nosi inne nazwisko (czyli siłą rzeczy winien nazywać się jak Ona), w dodatku zaznaczone jest, że pracowała jako służba w Bagrowie - a tam panem na włościach był Dobrogojski. I nagle ten oto syn staje się Dobrogojskim (w 1865 roku już używa takiego nazwiska) i tak do śmierci.
Ani w Dębnie, ani w okolicach (przynajmniej na BaSIA brak indeksów) - nie ma informacji o zgonie niemowlęcia, o nazwisku Ignacy Kapczyński - więc taka teoria o adopcji odpada. De facto, w 1838 roku w parafii Łubowo jest chrzczone dziecię, które nazywało się Ignacy Dobrogoyski, syn Wojciecha i Rozalii Jerzeskiej, no ale primo - wtedy to chyba w akcie zgonu jednak by podano nazwiska tych drugich (chociaż kto tam wie jaka była praktyka), secundo - Rozalia a Barbara to różne imiona :), chrzestną też nie była żadna Barbara z tego pamiętam, tercio - tamten Ignacy stał się sierotą mając 11 lat, quatro - ponoć udał się do Stanów Zjednoczonych (być może używał w Ameryce imienia Victor).
Proszę wybaczyć za ten wątek o Łubowie, ale to było pierwotne podejrzenie, ale może i też warto poruszyć w tej sytuacji (chociaż nie wiem jakie miałoby znaczenie)?

Fakt faktem, wszystko to działo się prawie 200 lat temu i też liczę się z tym, że odpowiedzi na to pytanie nigdy nie poznam.

_________________
Pozdrawiam,
Marek D.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 5 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 40 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL