Wielkopolskie Towarzystwo Genealogiczne GNIAZDO

Forum dyskusyjne WTG GNIAZDO
Teraz jest 18 sie 2019, 18:49

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 2 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: 11 sie 2019, 00:19 
Offline

Dołączył(a): 03 cze 2014, 11:57
Posty: 3890
http://www.archiwumpz.iz.poznan.pl/Cont ... 8_5_72.pdf
Przegląd Zachodni, nr 5, 1948
Witold Kochański, Polemiki i dyskusje – O naprawę imiennictwa osobowego Staropolski

Wśród niezliczonych zadań po objęciu Ziem Zachodnich jednym z ważniejszych było przywrócenie obliczu ziemi polskości, przez tyle wieków zacieranej przez niemieckiego okupanta. Zadanie to można dziś uważać za wypełnione, przynajmniej w zasadniczym zrębie, ponieważ repolonizacja nazw miejscowych Staropolski postąpiła tak daleko, że praktyczna orientacja w terenie nie nasuwa już poważniejszych trudności. Prace Komisji Ustalania Nazw Miejscowości potrwają jeszcze niewątpliwie długo, ale dotyczyć będą raczej szczegółów topograficznych. uzupełniać obraz, a nie przekształcać go z gruntu.
Natomiast drugie zagadnienie onomastyczne:
naprawa imiennictwa osobowego ludności rdzennej na terenie Staropolski, zostało jakoś zepchnięte na plan dalszy. Przywracając polskość obliczu ziemi i prowadząc akcję repolonizacyjną wśród ludności rdzennej, nie uprzytomniono sobie w dostatecznej mierze, że do zewnętrznych cech narodowości należy nie tylko język, lecz również nazwisko i imię. Dopiero w ostatnich miesiącach zagadnienie repolonizacji względnie polonizacji imion i nazwisk zniemczonych lub niemieckich przybrało na aktualności, przy czym jednak występuje charakterystyczne zjawisko.
Są podstawy formalne, na których można oprzeć tę akcję (Dekret o zmianie imion i nazwisk z dnia 10 listopada 1945 r., ogłoszony w Dzienniku Ustaw Rzeczypospolitej Polskiej nr 56, poz. 310), władze administracyjne popierają ją i zalecają, tymczasem postępy są nieznaczne. Gdzież szukać przyczyn tego zjawiska? Trudności proceduralne i kwestie finansowe prawic że nie wchodzą w rachubę, bo postępowanie przy zmianie nazwisk, zwłaszcza jednak imion niemieckich na polskie jest bardzo proste, a petenci nie ponoszą żadnych opłat.
Większą, ale nie decydującą rolę odgrywają pewne opory psychiczne u ludności rdzennej (bo o nią głównie chodzi). Usunięcie tych oporów zależy przede wszystkim od taktownego i subtelnego podejścia do sprawy oraz od umiejętnej propagandy. Bardzo dużo może tu zdziałać szkoła i organizacje młodzieżowe; jeśli się bowiem uda zjednać dla akcji młodzież, pójdzie za nią niewątpliwie i starsze pokolenie. Jednakże i najskuteczniejsza propaganda będzie zawodzić, dopóki - i tu dochodzimy do sedna rzeczy - problem repolonizacji imion i nazwisk nie doczeka się rozwiązania w skali ogólnopolskiej ze strony najbardziej do tego powołanej dyscypliny naukowej; językoznawstwa polskiego. Rzecz nie przedstawia dla fachowca poważniejszych trudności i należy się dziwić, że nie została dotychczas przepracowana, pomimo że wśród lingwistów mamy tęgich specjalistów w tym zakresie.
Na jakich zasadach należałoby oprzeć takie rozwiązanie?
Zacznijmy od imion.
Mogą tu zachodzić dwa wypadki:
albo po prostu imię ogólnochrześcijańskie zapisane jest w brzmieniu niemieckim: Franz, Johann, Karl, Paul, Siegmund, Agnes, Christine, Elisabeth, Hedwig, Margarete itp.),
albo też jest to imię czysto niemieckie, nie mające odpowiednika polskiego (Ginter, Horst, Kurt, Ulrich, Wolf, Erna, Gerda, Hilda itp.).
W pierwszym wypadku wystarczy z reguły sprostować formę imienia, podać je w brzmieniu polskim, którego ustalenie rzadko będzie sprawiało trudności;
można wahać się, jedynie, czy pozostawiać (w spolszczonym brzmieniu) imiona, odczuwane jako typowo niemieckie, jak Adolf, Fryderyk, Rudolf, Wilhelm itp., czy też doradzić zmianę ich na inne ogólnochrześcijańskie, bardziej w Polsce popularne.
Więcej względów przemawia, jak się zdaje, na korzyść pierwszej koncepcji, nie należy bowiem przeprowadzać zmian tam, gdzie nie są one bezwzględnie konieczne, a przy tym warto wziąć pod uwagę, że tego rodzaju imiona nosiło wielu znanych Polaków (Adolf Nowaczyński, Fryderyk Chopin, Leopold Staff).
Inna rzecz, że przy nadawaniu imion nowonarodzonym dzieciom należałoby takich imion unikać.
W drugim wypadku zmiana imienia wydaje się nieodzowna, przy czym wybór nowego należałoby w zasadzie pozostawić do woli petentowi lub jego rodzicom. Przymus byłby tu nie na miejscu, zbyt żywo bowiem przypominałby niedawne metody niemieckie.
Można jednak i trzeba służyć radą i rozpowszechniać niektóre imiona pożądane z motywów polonizacyjnych.
Z przyczyn natury praktycznej najbardziej powołany do jej udzielania będzie urzędnik załatwiając sprawy zmiany imion i nazwisk, nie mając jednak z reguły przygotowania językoznawczego, nie obejdzie się przy tym bez pomocy.
Przede wszystkim trzeba mu dostarczyć spisu imion, według którego mógłby je wskazywać. Spis taki, który powinien również znajdować zastosowanie przy nadawaniu imion nowonarodzonym, należy opracować inaczej niż zwykłe spisy kalendarzowe.
Jego intencją powinno być infiltrowanie do imiennictwa osobowego możliwie wielu elementów polsko-słowiańskich (podobnie jak na przykład ostatnio celowo infiltrowano elementy polskie do słownictwa miejscowego Pomorza Mazowieckiego).
Należałoby więc uwzględnić w takim spisie nie wszystkie imiona z kalendarza rzymsko-katolickiego lecz tylko takie, które są w Polsce częściej używane (Antoni, Jerzy, Ludwik, Tadeusz, Zygmunt, Barbara, Irena, Katarzyna, Rozalia, Zofia i w. in.).
Poza tym dla terenów katolickich (Opolszczyzna, Ziemia Lubuska, Warmia) imiona świętych polskich (Andrzej, Czesław, Kazimierz, Stanisław, Wojciech, Bronisława, Jadwiga, Jolanta, Salomea i in.),
a dla ewangelickich (Mazury, skrawki Śląska) pewną ilość ulubionych u ewangelików imion biblijnych (Adam, Józef, Michał, Tomasz, Anna, Ewa, Marta, Rut - wiele z nich cieszy się popularnością i u katolików).
Ponadto spis powinien zawierać jak najwięcej imion słowiańskich, których rozpowszechnianie będzie, nawiasem mówiąc, nawrotem do mody, panującej w Poznańskiem na przełomie XIX i XX wieku, kiedy celowo nadawano dzieciom takie imiona, które urzędnik stanu cywilnego musiał wpisywać do ksiąg w brzmieniu polskim, wobec braku odpowiedników niemieckich.
Przy układaniu spisu imion tego rodzaju służyć może cenną pomocą Kalendarz imion słowiańskich, opracowany kilkanaście lat temu przez prof. Witolda Taszyckiego i zamieszczany corocznie w znanym przed wojną Kalendarzu Ilustrowanego Kuriera Codziennego, ostatnio zaś przedrukowany w Kalendarzu Terminowym na rok 1948, wydanym przez Polski Związek Zachodni.
Z Kalendarza Taszyckiego można z pewnością po odsianiu wielu tworów, wprawdzie autentycznych i prawidłowych językoznawczo, ale brzmiących dziś nazbyt sztucznie i papierowo (w rodzaju Boleborów i Dobroniegów, Modlibogi Wyszenieg) wybrać kilkadziesiąt imion, nadających się do spopularyzowania.
Po dodaniu do spisu jeszcze kilku imion niesłowiańskich i niechrześcijańskich, ale mających u nas od wieków prawo obywatelstwa (Danuta, Wanda, Wiesław, Witold itp.) wykaz byłby gotów do użytku.
Pozostawałaby jeszcze do rozważenia kwestia, czy nie należałoby przy nadawaniu imion polskich w miejsce niemieckich trzymać się jakichś określonych wytycznych, na przykład zasady by nowe imię było podobne fonetycznie do dawnego lub przynajmniej zaczynało się od tej samej litery (Irma — Irena, Kurt — Kazimierz). Byłoby to pożądane ze względów praktycznych, nieraz jednak trudne do przeprowadzenia; w każdym razie autorzy spisu imion powinni przynajmniej w niektórych wypadkach wskazać taką możliwość.
Opracowanie przez fachowców spisu, którego zasady naszkicowałem wyżej (same się cisną pod pióro, a raczej pod klawisz maszyny, nazwiska profesorów Bystronia i Taszyckiego), byłoby kwestią niezbyt wielkiego wysiłku; niedługiego czasu, a jego rola w ogólnej akcji polonizacyjnej i repolonizacyjnej w Staropolsce z pewnością znaczna. Wszakże polskie imię silniej akcentuje narodowość właściciela niż polskie nazwisko. Z pewnością bardziej z polska brzmi Kazimierz Krause niż Helmut Olszewski.
Zagadnienie polonizacji nazwisk doczekało się niedawno bardzo ciekawego omówienia przez prof. Stanisława Rosponda w artykule pt. „Repolonizacja śląskich imion i nazwisk", zamieszczonym w VII serii "Komunikatów Instytutu Śląskiego". Autor stwierdziwszy na wstępie, że pierwotny podkład imiennictwa osobowego na Śląsku jest polski, rozróżnia trzy typy germanizacji nazwisk
a) nadawanie im niemieckiej formy graficznej (Bonietzky z Bonieckiego) lub brzmienia fonetycznie niemieckiego (Grusza-Krausch. Wróbel-Frobel),
b) mechaniczne tłumaczenie form polskich na niemieckie (Krawiec-Schneider, Sikora-Meise),
c) zastępowanie dowolnymi nazwiskami niemieckimi (w aktach stanu cywilnego można czasem stwierdzić taki proceder).
We wszystkich trzech wypadkach, zwłaszcza zaś w pierwszym, repolonizacja nazwiska wymaga pomocy fachowca - językoznawcy, który jedynie potrafi wydobyć spod niemieckiego pokostu jego kształt polski. Prof. Rospond zaleca przy tym pozostawianie nazwiskom ich postaci dialektycznej, o ile da się ją stwierdzić (Kowol, Kamuzek, Kłyszcz itp.), oraz domaga się skoordynowania całej akcji z Sekcją Językoznawczą Instytutu Śląskiego.
Stanowisko autora wydaje się teoretycznie najzupełniej słuszne, a jego uwagi mogą i powinny znaleźć zastosowanie w skali ogólnopolskiej, można mieć jedynie wątpliwości, czy w razie obowiązku przedkładania przez władze administracyjne każdego wypadku zmiany nazwiska z niemieckiego na polskie do opinii wiążącej czynnikowi fachowemu (językoznawcom - onomastom) tok postępowania nie ulegnie znacznemu przedłużeniu. Lepsze jednak to aniżeli nieuchronne w wypadku pominięcia fachowców błędy przy polszczeniu-nazwisk.
Szczególnej wagi nabiera udział językoznawcy przy repolonizacji nazwisk w wypadkach, gdy dawne polskie nazwisko zostało zastąpione dowolnie dobranym niemieckim. Powinien on wówczas dbać nie tyle o stwierdzenie dawnej polskiej formy nazwiska, co by wymagało wertowania starych ksiąg metrykalnych, nieraz zresztą przepadłych w zawierusze wojennej, ile o dopilnowanie, by nowe nazwisko nie było sztucznym tworem, a raczej potworkiem w rodzaju Beńskich, Idowskich, Ruzamskich itp. śmieci językowych, lecz miało formę poprawną językowo, odpowiadającą ogólnym, a w miarę możności również regionalnym tendencjom polskiego imiennictwa osobowego.
Pod tę samą kategorię będą też podpadać wypadki zmian nazwisk rdzennie niemieckich na polskie.
Wydaje mi się, że zgodnie z kilkuwiekowyrni tendencjami imiennictwa polskiego
- należałoby przy tym zachowywać duży umiar, nawet jeśli chodzi o czysto fonetyczną polonizację typu Fukier, Lelewel, chyba że sam petent będzie sobie życzył dalej idącej zmiany.
Dla usprawnienia i przyspieszenia całej akcji powinien działać oprócz Sekcji Językoznawczej Instytutu Śląskiego przynajmniej jeden jeszcze tego rodzaju ośrodek, obejmujący swym zasięgiem terytorialnym Ziemię Lubuską i północną część Staropolski. Sądzę, że najbardziej do tego powołana byłaby Sekcja Onomastyczna Instytutu Zachodniego.
Witold Kochański

Literatura przedmiotu:
Bystroń J. S., Księga imion w Polsce używanych, Warszawa 1938. - Nazwiska polskie, Warszawa 1936.
Taszycki W., Kalendarz imion słowiańskich (Kalendarz I. K. C.), Kraków 1932.
Rospond S., Repolonizacja śląskich imion i nazwisk. Komunikaty Inst. Śląsk., Ser. VII, Katowice 1947.
Wierzbiański St., Oczyśćmy imiennictwo śląskie (Śląsko-Dąbrowski Przegląd Administracyjny), nr 3, 1946, Katowice.
Izdebski Z., W sprawie zmiany imion i nazwisk (Strażnica Zachodnia), nr 10,-12, 1947.
...
cdn.

_________________
pozdrawiam Grażyna
bugakg@gmail.com

"Człowiek żyje tak długo, jak długo trwa pamięć o nim''


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 11 sie 2019, 00:26 
Offline

Dołączył(a): 03 cze 2014, 11:57
Posty: 3890
http://www.archiwumpz.iz.poznan.pl/Cont ... -8_114.pdf
Przegląd Zachodni, nr 7-8, 1948

Witold Taszycki, Polemiki i dyskusje – Polszczenie imion i nazwisk

Kiedy czytałem interesujący i zasługujący na uwagę artykuł p. W. Kochańskiego "O naprawę imiennictwa osobowego Staropolski" (Przegląd Zachodni z maja 1948, s. 518 — 21), przypomniało mi się pismo Ministerstwa Oświaty, jakie rok już temu otrzymałem w tejże samej sprawie (Nr GM. ZO — 2388/47 z dnia 4 czerwca 1947).

Oto jego brzmienie:
"Ministerstwo Oświaty w ramach ogólnej akcji repolonizacyjnej zwróciło również uwagę na zagadnienie polszczenia nazw osobowych (imion i nazwisk rodowych) młodzieży szkolnej na Ziemiach Odzyskanych. Przy planowaniu powyższej akcji natrafiono na trudności trojakiego rodzaju. Po pierwsze trzeba nieraz pokonywać u młodzieży autochtonicznej dość znaczne opory psychiczne, po drugie sama procedura zmiany imion i nazwisk jest dość skomplikowana, powolna i kosztowna, po trzecie brak dotąd wytycznych, którymi należałoby się kierować przydobieraniu odpowiednich nazwisk i imion polskich w miejsce niemieckich.
Zwłaszcza ten trzeci problem jest dość trudny do rozwiązania. Nie zawsze bowiem ma się do czynienia ze zwykłym zniekształceniem polskiego imienia lub nazwiska (typu: Johann zam. polskiego Jan, Tschernigk zam. polskiego Czernik), które łatwo usunąć. Częściej zdarzają się imiona lub nazwiska czysto niemieckie (Gerda, Ilga, Waltrand, Horst, Günter, Werner itp.). Niektóre z nich mają odpowiedniki polskie (Gottlob — Bogusław), przeważnie jednak brak takich odpowiedników.
Zachodzi pytanie, w jaki sposób przeprowadzić polszczenie imion i nazwisk tego typu - czy pozostawiając wybór polskiego imienia lub nazwiska w zupełności życzeniu wnioskodawcy, czy też stosując tu pewne zasady, względnie podsuwając pewne sugestie. Ministerstwo prosi uprzejmie Pana Profesora o wyrażenie swego stanowiska względnie swej opinii w tej sprawie.
Dyrektor Gabinetu Ministerstwa mgr J. Barbag m. p.".

Na pismo powyższe odpowiedziałem natychmiast następującymi uwagami:
"W związku z akcją repolonizacji imion i nazwisk młodzieży szkolnej na Ziemiach Odzyskanych powinna być stworzona specjalna w tym celu Komisja przy Ministrze Oświaty (na wzór Komisji Ustalania Nazw Miejscowości przy Ministrze Administracji Publicznej). Do Komisji tej powinni wejść także przedstawiciele kół naukowych (zwłaszcza językoznawca), którzy by czuwali nad poprawnością nadawanych czy tylko polonizowanych imion i nazwisk. Przywrócenie bowiem zniemczonym nazwiskom polskiej postaci nie zawsze jest rzeczą łatwą i często przekształcenia tego rodzaju przez niewprawne czynniki robione przyczynić się mogą do zaśmiecenia naszego języka językowymi dziwolągami.
Co się tyczy imion czysto niemieckich (Gerda, Horst itd.), sądzę, że rzeczą najbardziej celową byłoby wprowadzenie na ich miejsce rdzennych imion polskich w rodzaju Stanisław, Zbigniew, Kazimierz, Radosław, Jaromir itp.
Pokaźny ich wykaz podaje moja praca pt. "Najdawniejsze polskie imiona osobowe" (Rozprawy Wydziału Filologicznego Pol. Akad. Um. LXII, nr 3, Kraków 1926). Wybór imienia należałoby pozostawić zainteresowanemu.
Bodaj że najtrudniejsza jest sprawa czysto niemieckich nazwisk. I tu należałoby wybór polskiego nazwiska zostawić zainteresowanemu.
Rolę doradcy i w jednym i w drugim wypadku spełnić by mogli nauczyciele-poloniści, przy czym szczególniejszą uwagę musieliby na to zwrócić, by nowe imię i nazwisko było poczęte z ducha języka polskiego".
Byłoby rzeczą ze wszech miar pożądaną, by jednak Ministerstwo Oświaty ujęło w swoje ręce sprawę repolonizacji imion i nazwisk na Ziemiach Odzyskanych. Nadałoby to całej akcji charakter oficjalny. Złączyć by z nią może należało sprawę zmiany nazwisk w ogóle. Przy dotychczasowym bowiem sposobie jej załatwiania jak że często nowe nazwisko ma postać językowego potworka, zdradzającego od razu, że z językiem polskim i jego właściwościami w gruncie rzeczy nic ono nie ma wspólnego. Koła naukowe i tym razem przyjdą czynnikom państwowym z chętną pomocą.
Witold Taszycki
...

_________________
pozdrawiam Grażyna
bugakg@gmail.com

"Człowiek żyje tak długo, jak długo trwa pamięć o nim''


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 2 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 27 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL